Telewizor

Rok 1984. Seul. Rodzina Lee. Przygotowania do pielgrzymki Jana Pawła 2 do Korei trwają. Także w domu państwa Lee. Pani Lee bardzo chce pojechać na spotkanie z papieżem, na wspólną mszę świętą, jednak ze względu na stan błogosławiony (jest wtedy w ciąży, niedługo ma urodzić córkę – Lee Eunhye) nie może pojechać. Czasy jakie są każdy może sobie wyobrazić, lata osiemdziesiąte w wielu krajach wyglądały podobnie. Nie przelewało się w rodzinie, a na horyzoncie rysował się poród i nowy członek rodziny, a w zasadzie członkini. Jednak pani Lee bardzo zależało na tym aby z papieżem się się zobaczyć, albo chociaż aby papieża zobaczyć. Namówiwszy pana Lee udało się im za odłożone na zupełnie inny cel kupić czarno-biały telewizor. Po co? Po to tylko, żeby można było zobaczyć jak wygląda wizyta papieża w Seulu i jak w ogóle papież wygląda. Można powiedzieć, że telewizor u państwa Lee pojawił się za sprawą papieża Jana Pawła 2. Do dziś jego zdjęcie stoi obok zdjęcia Jezusa Miłosiernego z Łagiewnik na kredensie. W Seulu. Daleko od Polski. Daleko też są święta. I też się wspomina takie „małe” cuda. Właśnie dziś.

I daleko dziś przychodzi świętować. Już kiedyś wspominałem – gołe święta. To tak jakby ktoś pozrywał całą „magiczną” otoczkę polskich świąt i zostało tylko hasło do spełnienia – „świętuj”. Pojawia się tylko pytanie – jak? Odpowiedź przychodzi nie tak długo po pytaniu – po prostu świętuj tak jak trzeba, przeżywszy święta, a nie magię świąt, która temu towarzyszy. Bo i samo pójście do kościoła, pomodlenie się, odprawienie modlitw nic nie da, jeśli nie idzie za tym prawdziwe przeżycie świąt. Tego też życzę i Wam. Przeżycia!

A co tutaj w kościele? Łza w oku i wspomnienia przepięknych świąt sprzed laty.



Czytaj dalej Telewizor