Monotonność miasta

IMG_2793
Chyba nikt z sześcioosobowej grupy chętnych do wzięcia udziału w darmowej wycieczce do miasta Taoyuan, a w szczególności do regionu Bade. Jako, że w Internecie ciężko jest znaleźć jakiekolwiek informacje na temat atrakcji Bade, to wszyscy byliśmy ciekawi co tam zobaczymy. I cóż się okazało po przyjeździe. Że ów region Tajwanu posiada 4 lotniska, z czego jedno obsługuje stolicę – Tajpej i ma dość sporo osób para się małym przemysłem i zakładami naprawczymi.
Ale oprócz tych industrialnych nie-ciekawostek, można też znaleźć kilka perełek.

Region Bade słynie z dużej ilości naturalnych stawów. Jest ich ponad setka. A dookoła stawów utworzyły się ostoje głównie dzikiego ptactwa. Większość z tych zwierząt znana jest myślę wszystkim Wam z polskich wiejskich podwórek. Kura, Kaczka, gołąb to tutaj atrakcja turystyczna dla wszystkich mieszczuchów z Tajpej.

Oprócz atrakcji naturalnych Bade to również dobre miejsce aby doświadczyć uroków kuchni chińskiej (zarówno tej z Tajwanu jak i z Chin Kontynentalnych). Można zwiedzać piekarnie mantou – chińskiego odpowiednika polskiego chleba, baozi – drożdżowych pierożków robionych na parze, i wielu innych.

Taoyuan Bade to w końcu miejsce pełne, jak każde inne miasto na Tajwanie, świątyń buddyjskich, których historia sięga wielu dekad jak nie setek lat. Warto je również odwiedzić.

Bade to bezwarunkowy punkt zwiedzania Tajwanu, dla wszystkich którym znudziło się wielkomiejskie życie i chcą chwilowo odpocząć.

Franciszek 2? Czyli co się dzisiaj dzieje w Pekinie.

Wydaje się, że fakt iż cały świat emocjonuje się wyborem papieża nie wszystkim jest na rękę. Pomija się bowiem w tym momencie bardzo ważnego gracza na arenie międzynarodowej poświęcając mu dużo mniej miejsca niż można by, gdyby konklawe odbywało się w innym terminie. Wtedy to bowiem, zapewne z braku innych ważnych informacji cały świat patrzyłby się na China, a w szczególności Pekin. Tam tymczasem, już bez tak wielu niewiadomych i tak długiego oczekiwania, wybierany jest Przewodniczący ChRL podczas sesji Ogólnochińskiego Zgromadzenia Przedstawicieli Ludowych. W „głosowaniu”, które odbyło się 14go marca, brało udział 3 tys. delegatów i przy tylko jednym głosie przeciw został wybrany na prezydenta Chin Xi Jinping. Urząd będzie sprawował w czasie pięcioletniej kadencji i zastąpił na tym stanowisku dotychczasowego „prezydenta” Chin – hu Jintao, który to stanowisko sprawował 10 lat (dwie kadencje). W najbliższy piątek również odbędą się „wybory” premiera, ma nim zostać Li Keqiang.
Obydwaj politycy uważani są w Chinach za pewien zwiastun nowej siły i nowego kierunku, który może obrać KP ChRL za ich panowania. Obydwoje wykształceni, z kilkoma fakultetami, m.in: chemia, marksizm, ekonomi, prawo, uważani są za młode pokolenie w szeregach KPChRL
Czy również w targanych w ostatnim czasie aferami (miliony byłego premiera Wen Jiabao, intrygi dygnitarza Bo Xilai i zabójstwo amerykańskiego biznesmena przez jego żonę – Gu Kailai, czy choćby ostatnie informacje o wioskach w których duża część populacji cierpi na raka, wszystko przez zanieczyszczenie powietrza spowodowane nadmierną ekspansją przemysłu ciężkiego) Chinach przyjdzie powiew nowości i postępu? A także zostanie rozpoczęta powszechna dyskusja na temat praw człowieka i ich obrony? Na to, jak również na ewentualną poprawę sytuacji w Watykanie przyjdzie nam jeszcze poczekać. Historia jak widać pokazuje, że zaskoczenia lubią nas czasem nawiedzać. Obyśmy i tym razem byli pozytywnie zaskoczeni.

Obawa o przyszłość

Manifestacje to dobry moment żeby obserwować powszechne trendy w społeczeństwie. Bo pomimo, że demonstracja dotyczy jednej konkretnej rzeczy, przy jej okazji będą starały się zaprezentować różne inne organizacje (i ich poglądy).

Tak samo było i dziś podczas manifestacji w Tajpej przeciwko otwarciu kolejnej już elektrowni atomowej na Tajwanie. Obecnie działają trzy elektrownie jądrowe na wyspie. Rząd chce otworzyć kolejną, już czwartą w bliskiej odległości od stolicy – Tajpej. Jej budowę rozpoczęto już kilka lat temu, do tej pory nie udało się jej ukończyć. I od dwóch lat plac budowy stoi pusty, nie ma praktycznie żadnego progresu. Obawy społeczeństwa płyną bezpośrednio z tego faktu iż budowa nie idzie do przodu a także, że elektrownia ma się znajdować blisko Tajpej stwarzając bezpośrednie zagrożenie dla miasta podczas trzęsień ziemi, które dość często nawiedzają ten region. Większość haseł wyrażała obawę o przyszłe pokolenia i zagrożenie dla zdrowia i życia, jakie niesie za sobą otwarcie kolejnej elektrowni.

Co ciekawe w manifestacji oprócz osób wyrażających sprzeciw dla budowy elektrowni jądrowej brali udział przedstawiciele organizacji „Wolny Tybet”, to co niemożliwe w Chinach Ludowych, tutaj jak najbardziej możliwe do propagowania. Wolność Tybetu i pokazanie prawdy o samospaleniach w ostatnich tygodniach. Kolejną organizacją była grupa domagająca się niepodległości Tajwanu. W ostatnich tygodniach w kilku miejscach w Tajpej można spotkać namioty przedstawicieli tych obu organizacji zapraszających do zapoznania się z tematyką. A w dzisiejszej manifestacji również dość mocno słyszany głos był głos osób homoseksualnych. Również oni chcą równego traktowania i praw zagwarantowanych przez Konstytucję. Choć i tak Tajwańczycy zdają się być bardzo tolerancyjni i otwarci, również i ta mniejszość seksualna pokazała innym, że istnieje. Ciekawa metoda na promocję swoich racji, przy okazji jednej manifestacji dołączono do tego wiele innych mniejszych akcji.

Na samą manifestację dane mi było pójść z przyjaciółmi z Chin Ludowych właśnie, którzy zapaleni moimi opowieściami(sami pójść na tamtą manifestację nie mogli ze względów politycznych) o tym co się działo w ubiegłym roku pod ambasadą Japonii w Pekinie w ramach akcji obrony Wysp Diaoyu (zapraszam do artykułu „Japończyka goń, goń, goń” ) stwierdzili, że chcą zobaczyć jak można manifestować w wolnym kraju. Nie obyło się bez pytań co do tego jak manifestacje wyglądają w Polsce i jakie są różnice w stosunku do tego co wiedzieliśmy dziś w Tajpej. Dla nich samych oczywiście taka możliwość swobodnego, pokojowego wyrażania swojego niezadowolenia wobec władzy jest czymś niemożliwym do wyobrażenia w Chinach. Z ciekawością przyglądali się całemu rozwojowi wydarzeń. Wielkim zaskoczeniem była mała ilość policji i pokojowe nastawienie i zachowanie wszystkich uczestników. Kwestia wolnego Tybetu i niepodległości Tajwanu była nie do końca chętnie komentowana. Ale dostrzeżona, co może być nawet ważniejsze.

Święto Lampionów (Galeria zdjęć + video)

Co roku dane mi jest obchodzić to święto w innych okolicznościach. Pamiętam, jak po pierwszym powrocie z Polski (po półrocznej tam nieobecności) wróciłem do Pekinu w przeddzień tegoż właśnie Święta Lampionów. Wtedy to cała ulica przy bramie Qianmen rozświetlona była tysiącem lampek, lampionów we wszelkich możliwych kolorach. Wtedy to można było wśród zwartego tłumu przeskakiwać płotki na pl. Tiananmen umiejętnie omijając ochroniarzy nie pozwalających na dostanie się na ową ulicę Qianmen, ze względu na zbyt dużą ilość osób tam przebywających. Jak się na drugi dzień dowiedziałem z gazet, było w tamtym miejscu obecnych, w tym samym czasie co i ja około 7 milionów innych mieszkańców Pekinu.

A w tym roku ostatecznie przypadkowo udało się pojechać na największy festiwal lampionów na świecie w małej wiosce Shifen, w regionie Pingxi niedaleko Tajpej, Tajwan. Od kilku lat zdjęcia z Pingxi były jedynie możliwe do zobaczenia w gazetach, filmiki w wiadomościach TV a tym razem udało się odwiedzić to miejsce i przekonać się o co w tym chodzi na własnej skórze.

Shifen to mała miejscowość na północy Tajwanu. Niegdyś było to miejsce skąd wydobywało się węgiel, teraz pozostało jedynie muzeum kopalni węgla (gdzie jeszcze można odbyć podróż wagonikami górniczymi). Dziś Shifen to już tylko spokój, świątynia buddyjska, górski cmentarz, pozostałości po bunkrach przeciwlotniczych z czasu okupacji Japońskiej, wodospady górskie i stacja stara kolejowa. I ta właśnie stacja kolejowa stała się jedną z większych atrakcji ostatnich dni. Od czternastu lat w Shifen organizowany jest Festiwal Podniebnych Lampionów. Tysiące lampionów puszczane jest w niebo, które zapełnia się tymi delikatnymi statkami powietrznymi a także życzeniami, podziękowaniami i prośbami, które na tych lampionach są wypisane. przygotowywane są również specjalne lampiony, jak choćby w tym roku specjalny kilkumetrowy lampion w kształcie węża (2013 to wedle chińskiego kalendarza Rok Węża), bądź lampiony robione przez specjalnie zaproszonych do tego artystów, polityków, itp. Wszystkie one niosą olbrzymią ilość pozytywnych przekazów wprost do nieba. Widok puszczanych setek lampionów jednocześnie przyprawia o dreszcze i powoduje uczucie ciepła w sercu.

Shifen w tym czasie również może pochwalić się miejscowymi specjałami i smakołykami, więc wzdłuż torów ustawiają się straganiarze sprzedając swoje wyroby. Cała impreza ma bardzo luźny i przyjemny charakter. Ciekawostką jest, że większość puszczanych lampionów puszczana jest z trakcji kolejowej, kiedy pociąg przyjeżdża do Shifen, wtedy wszyscy rozchodzą się na boki a po przejechaniu pociągu wracają na tory i igraszki z pociągiem powtarzają się przy następnym przejeżdżającym.

Shifen to już jedno z nielicznych miejsc na Tajwanie, gdzie dozwolone jest puszczanie takich papierowych lampionów. Ze względów bezpieczeństwa nie jest to możliwe w dużych miastach. Ich kumulacja w takiej ilości w jednym miejscu powoduje, że efekt jest jeszcze bardziej spektakularny. Niewątpliwie jest to miejsce warte polecenia dla każdego, kto w przyszłości będzie odwiedzał Tajwan w okresie po Nowego Chińskiego Roku.