Zaślubiny w szczepie Paiwan – GALERIA

IMG_3436

Zaślubiny w szczepie Paiwan wcale do najłatwiejszych nie należą. Zarówno dla pana młodego jak i młodej panny. Otóż jak w wielu kulturach, tak też i w kulturze szczepu Paiwan narzeczona winna być „skradziona” rodzicom przed ślubem. Cała ceremonia sprowadza się do wykradzenia/wykupienia narzeczonej. Oczywiście pan młody o rękę winien wcześniej poprosić ojca panny młodej, a dopiero po otrzymaniu zgody próbować ją wykraść. Jest to zarówno sprawdzian dla młodego i jego przyjacieli, którzy to wraz z nim biorą udział w „napadzie” na dom panny młodej, a także dla samej rodziny panny młodej, w jaki sposób powinni się bronić, a w końcu w którym momencie skapitulować i oddać dziewczynę. W Polsce zwykle sprawa kończy się na kilku butelkach dobrej wódki. Na Tajwanie jeśli już to będziemy rozmawiać o winie ryżowym, które to jest prawdziwym przysmakiem wytwarzanym głównie przez aborygenów. Jednak w tym przypadku na winie się nie kończy i pan młody musi się wykazać sprytem zarówno fizycznym jak i inteligencją. Wielokrotnie ceremoniał przybiera postać zabawy, gdzie panna młoda jest chowana gdzieś w górach i nie pozostaje nic innego jak iść jej szukać, a głęboko w lesie czeka wiele niebezpieczeństw, część z nich przygotowana specjalnie przez rodzinę panny młodej.

Kiedy już panna młoda zostanie wykradziona, w kolejnych dniach można przystępować do ceremonii zaślubin. Tutaj bardzo charakterystycznym elementem jest podwójny kubek, z którego państwo młodzi muszą napić się trunku bez rozlewania. Wszystko jest tym bardziej skomplikowane, że kubki są połączone i zarówno pan młody jak i panna młoda muszą pić tak samo. Zwykle przy piciu z takich kubków jest dużo śmiechu i zabawy. Oczywiście towarzyszą temu wszelakie przesądy, że jeśli coś się rozleje to przecież jakiś pech musi spotkać naszych szczęśliwych zaślubionych.

Element który kończy wesele, a także jest powtarzany podczas „Pięcioletniego święta” (jest to tradycyjne święto wszystkich członków szczepu Paiwan obchodzone co pięć lat). Buduje się wtedy dużą konstrukcję z bambusowych tykiew, do których to zwieńczenia przymocowane jest coś na wzór huśtawki. Ta specjalna huśtawka przeznaczona jest dla żon, które muszą zostać rozbujane przez swojego męża. I kolejny przesąd z tym związany: im wyżej rozbujamy żonę, tym pomyślniejsze będzie nasze wspólne życie, jeśli mąż nie ma za dużo siły, albo…żona wypadnie z huśtawki, wtedy oczywistym jest, iż nie oznacza to nic dobrego dla żadnej ze stron.