O miłości w Chinach – koscielnie

Kontynuując temat miłości i emocji z nią związanych, dziś kolejny aspekt „zakochania” w Pekinie. Tym razem o ciekawym poniekąd pomyśle diecezji Pekinu na…katolickie spotkania dla singli.

Idea powstała kilka lat temu a jej głównym celem jest umożliwienie pekińskim katolikom spotkanie drugiej połówki również z kręgów kościelnych. Wszystko przez to, że w Chinach katolicy stanowią znaczącą mniejszość; na mapie religijnej Chin są daleko za buddystami, taoistami, ateistami. A przecież wielu z nich chciałoby znaleźć kogoś, kto wyznaje takie same zasady moralne, etyczne jak oni sami. Naprzeciw temu wychodzi pomysł diecezji Pekinu, biskupi postanowili iż w wyznaczonych kościołach stolicy Państwa Środka, dwa razy do roku będą odbywały się „Spotkania zapoznawcze”. Zwykle jednodniowe, choć w roku ubiegłym odbyły się w formie dwudniowych rekolekcji w miejscowości Pinggu nieopodal Pekinu.

Co ciekawe pomimo, że organizowane przez organy kościelne, to jednak w całości pieczę nad tymi spotkaniami sprawują świeccy, którzy w tutejszym kościele odgrywają bardzo znaczącą rolę. Konferencje, zabawy integracyjne, dyskusje prowadzone są przez osoby świeckie, które chcą się dzielić swoim doświadczeniem z życia z kobietą/mężczyzną. Za część religijną (modlitwy, msza św.) oczywiście odpowiedzialny jest ksiądz – duszpasterz rodzin.

Wielkie wrażenie wywołuje zachowanie uczestników i odwaga z jaką potrafią się otworzyć przed sporym i nieznanym gronem. W tego typu spotkaniach mogą brać udział jedynie mieszkańcy Pekinu, którzy nie ukończyli 36 lat (dla starszych są organizowane innego rodzaju aktywności). Uczestnicy zwykle nie znają się ze wszystkimi innymi, ponieważ uczestniczących jest od 30 do 50 osób. Jednak od początku sprawiają wrażenie bardzo spontanicznych i chętnych do dzielenia się swoimi przemyśleniami z innymi. Podczas spotkania mają możliwość zaprezentowania siebie i swoich umiejętności (jeśli chcą oczywiście), zabaw integracyjnych, i porozmawiania z „upatrzoną” przez siebie osobą.

Oczywiście kody kulturowe są wszechobecne i jeśli chodzi o mówienie o swoim pojmowaniu znaczenia „miłości”, to nie ma z tym większego problemu, ale jeśli np. zajęciach trzeba złapać partnerkę/partnera za rękę i wykonać jakieś zadanie wspólnie, to twarz czerwieni się a pozostali biją brawo. Tego typu zbliżenia w tutejszej kulturze nie są specjalnie popularne. To samo tyczy się przywitania, przytulenie kogoś na „dzień dobry” może skończyć się dość krępującą sytuacją, w której sam kilkakrotnie miałem okazję się znaleźć.

Czy tego typu spotkania mają sens? Z każdej edycji takich spotkań tworzy się przynajmniej jedna para, która potem kończy z samotnym życiem biorąc ślub, więc w pewnym stopniu to działa. Jednak trzeba przyznać, że sposób i zasady są dość tendencyjne i mocno przypominają randkowe teleturnieje telewizyjne, które w Państwie Środka biją rekordy popularności. Ale o nich następnym razem.

Wesołych walentynkek AD2013 wszystkim zatem.