Wydawałoby się, że opowieść o samarytaninie jest już nie na czasie. A tymczasem…25 listopada, miasto Taiyuan, prowincja Shanxi, Chiny. Na stacji kolejowej wypełnionej po brzegi oczekującymi pociągu pasażerami siedząc na ławce w poczekalni umiera starszy człowiek. Zasypia. Kiedy ktoś z tłumu zauważył, że owy starzec zbyt długo się nie budzi, wezwano karetkę a lekarze stwierdzili zgon. Po tym do akcji wkracza buddyjski mnich, który trzymając za rękę zmarłego odmawia ostatnie modlitwy i prosi o łaskawość po drugiej stronie życia.
Owy mnich stał się bardzo popularną gwiazdą internetowych portali. Uważany jest za prawdziwego mnicha buddyjskiego, z powołaniem. A takich obecnie coraz mniej.
Całość artykułu i zdjęcia do obejrzenia na China Smack: http://www.chinasmack.com/2011/pictures/old-man-found-dead-on-train-station-bench-monk-prays-for-him.html
Pozdrawiam,
jakub



