0

JSN ImageShow - Joomla 1.5 extension (component, module) by JoomlaShine.com

PROTEST

Ambasada Republiki Kuby Ten adres email jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć Przyłącz się do akcji domagającej się uwolnienia więźniów politycznych bezprawnie przetrzymywanych na Kubie. Wyślij na adres ambasady kubańskiej apel o następującej treści.

tekst protestu

Kanały RSS

web stats stat24
Kuba Email
Redaktor: jk   
29.01.2008.

Pytam się ostatnio znajomych co wiedzą o Kubie, i jaką odpowiedź słyszę? : „Oj, że tam komunizm jest, że Castro rządzi, że jest ciepło.” – I tyle. Tylko tyle.

No właśnie, a Kuba to znacznie więcej. Zobaczyłem to co tam się dzieje i jak to wszystko wygląda. I momentami to aż mną telepało, kiedy patrzyłem na idiotyzmy, które w tym kraju obowiązują. No ale po kolei…

 


To co pierwsze mnie zdziwiło po przylocie na Kubę, to to, że w czasie jazdy z lotniska do centrum Hawany, wieczorem, gdy było już ciemno na dworze, w żadnym oknie nie paliło się światło, dodatkowo żadna latarnia przy ulicy nie działała. Było to dość osobliwe uczucie, w Polsce nie spotykane. Jak się potem okazało, władze w ten sposób oszczędzają energię, odcinając prąd całym miastom, wioskom. Co najciekawsze władza robi to bez ostrzeżenia. Ale władza jest też „dobra” i przed większymi świętami państwowymi lub wyborami, dosłownie kilka dni przed, włącza światło, ażeby ludzie wiedzieli, że władza „się stara” i chce „dobra” swoich obywateli.

            No i tak dość ciekawie zaczęła się moja przygoda z Kubą, wyspą dość wyjątkową, gdy patrzymy np. na przyrodę, która zachwyca, ale zarazem państwem strasznie zniszczonym przez komunę, która to przeraża.

            Urodziłem się na przełomie epok, nie doświadczyłem bezpośrednio na własnej skórze czasów komunizmu w Polsce, a przynajmniej mgliście to tylko pamiętam.. To co zobaczyłem na Kubie przerosło moje oczekiwania, jeśli chodzi o to jak ten system może wyglądać. Powiem tak: to nawet nie było zabawne, cała ta ideologia, cała paranoja, która tam rządzi, trudno sobie takie cyrki wyobrazić. Teraz nie dziwię się, że młodzi w Polsce mogą nie wiedzieć co to komuna, jest to po prostu całkiem inna bajka i jeśli ktoś tego nie doświadczył to z książek niezbyt wiele się dowie.  Na Kubie system nadal się trzyma, lepiej lub gorzej ale, przynajmniej póki żyje Fidel, to nie upadnie.

            Ludzie żyją w warunkach iście nieludzkich. Przechadzając się po uliczkach Hawany, nie tylko centrum, można podziwiać wspaniałą pokolonialną architekturę, domy są przepiękne. Problem tylko w tym, że są strasznie zaniedbane. Większość ledwo stoi. Tynk odpada, farba się zmywa, nie ma okien, zasłon, wszędzie brud. Na moich oczach, któregoś dnia z fasady budynku zaczęły odpadać cegłówki. Bryły zaczęły upadać pomiędzy przechodniów, ludzie tylko to omijali i nie widać było po nich zbyt dużego zdziwienia tym faktem. Takie rzeczy dzieją się tam na co dzień. Jak powiedział nam pewien taksówkarz, zawalił mu się dach w domu.

Nie ma jak za naprawę zapłacić, bo musi też utrzymać rodzinę. I prawo na Kubie tak jest skonstruowane, że na pieniążki na nowy dach może obywatel czekać nawet 20 lat. Te zawalone dachy widać jak się wjedzie windą do obojętnie jakiego hotelu na taras widokowy. Co też jest zaskakujące, budynki, zwłaszcza na starówce, od ulic są w miarę odmalowane, jednak jak już się tylko wejdzie w bramę, lub zerknie właśnie z jakiegoś tarasu, to zobaczy całkiem inne miasto. Inny świat. Podwórka są obskurne, na dachach budynków (czego nie widać z dołu, z ulicy), są jakieś lepianki, dobudówki, z byle czego, wielkości garażu, gdzie bez dostępu do bieżącej wody, kanalizacji żyją ludzie. Tego już turysta, który przyjeżdża na relaks, nie zobaczy.

            Turysta jest tylko oprowadzany po odnowionych uliczkach, zabytkach; kąpie się na plaży, na którą zwykły Kubańczyk nie ma dostępu. Takie mamienie oczu ludziom z zagranicy, że na Kubie jest OK. A prawda jest taka, że nie jest OK.

            Prawo zabrania wszelkiej własności prywatnej, wolności słowa, zgromadzeń. W zasadzie wszystkiego co posiadają państwa demokratyczne. Ale oczywiście o tym się nie mówi głośno. Nie można kupić samochodu. Samochód, jak już ktoś ma, to jeszcze z dawnych czasów. Dlatego na Kubie jeżdżą autka, które europejczycy mogą podziwiać na filmach lub w grach komputerowych stylizowanych na lata 40-50. Są stare, a co za tym idzie, zanieczyszczają powietrze. Wszechobecny smog wyczuwany jest wszędzie. Problemy są także z zakupem roweru!

            Ciekawym pomysłem wykazały się także władze, kiedy to ambasada amerykańska na oknach swojego budynku zaczęła wyświetlać prawdziwe wiadomości ze świata, ażeby Kubańczycy mogli być świadomi tego co się dzieje. Władze mianowicie, ustawiły przed ambasadą bodaj 54 flagi, wg. jednych, symbolizujące bohaterów rewolucji, wg. innych każda flaga to jedno posunięcie polityki USA wymierzonej przeciw Kubie.

W zasadzie nie ma co się tu doszukiwać głębszego sensu, ponieważ flagi zostały ustawione, żeby Kubańczykom utrudnić czytanie tych wiadomości. Dodatkowo przy ulicach przy ambasadzie ustawiono żandarmów, którzy poganiają przechodniów, nie pozwalają się im zatrzymywać, żeby nikt nic nie przeczytał…jest to żałosne, ale też i smutne.

            Na Kubie, oczywiście, kwitnie donosicielstwo. Na rogach ulic, znajdują się punkty, tzw. CDR – Centrum Obrony Rewolucji. Są to mieszkania, gdzie można donosić na sąsiadów, którzy działają na niekorzyść rozwoju myśli rewolucyjnej. Oczywiście, donoszący są za takie donoszenie odpowiednio wynagradzani. I wielu niewinnych ludzi trafia w ten sposób do więzienia, czasami na wiele lat.

            Chyba z największym absurdem spotkałem się, gdy pewnego razu idąc po centrum Hawany zobaczyłem jak ludzie wystawiają z jednego z budynków lodówki i pakują je na ciężarówkę. Jak się potem okazało jest to „ceremonia” wymiany lodówek. Władza zakłada, że wyznacznikiem dobrej jakości życia obywateli jest po prostu posiadanie nowej lodówki. I władza ustala, że dla przykładu dziś ulica 24 wymienia lodówki, i bez względu na to czy ktoś chce czy nie, czy potrzebuje nowej lodówki, czy nie, musi oddać starą i kupić nową! I mieszkańcy wystawiają stare lodówki na ulicę, które są zabierane, a w zamian przywożone są nowe. Jak ktoś nie ma pieniędzy na nową to niestety, musi się zadłużyć.

            Nie można też nie wspomnieć o zarobkach Kubańczyków. Jak za dawnych lat w Polsce, były i dolary i złotówki, podobnie i na Kubie, są dwie waluty: dla Kubańczyków i turystów. Turystyczna waluta, peso convertible, ma kurs mniej więcej 1 do 1 z euro. Natomiast waluta przeciętnego Kubańczyka, peso nacionale, to około 1/27 EUR. Kubańczycy zarabiają oczywiście w swojej narodowej walucie. Zarabiają w przeliczeniu na złotówki ok. 60 zł. miesięcznie. Za swoją walutę mogą płacić w sklepikach spożywczych, gdzie są w zasadzie tylko owoce i jakieś mięso. Gdy chcą kupić benzynę, to już w walucie turystycznej, za ubrania podobnie. Istnieją też na Kubie kartki. Np. na mundurki szkolne.

Na Kubie obowiązują mundurki, które prezentują się bardzo ładnie. Najfajniej to wygląda miasto około godziny 14-15, gdy ze szkół wychodzą uczniowie, i wtedy widać takie grupki w podobnych kolorach.

W zależności od szkoły (podstawowa, gimnazjum, liceum) mundurki mają kolor: czerwony, złoty albo niebieski. Szkoła to też swoistość, mieliśmy okazję, przeglądać zeszyt dziewczynki z podstawówki, na kwaterze prywatnej gdzie nocowaliśmy i znaleźliśmy tam zadanie mniej więcej takiej treści: „Na Kubę atakuje tam ileś żołnierzy amerykańskich. Kubańczycy zabijają ileś…” itd. To był akurat zeszyt od matematyki. Propaganda, działa wszędzie. W szkołach, jak zresztą wszędzie, jest pełno statuetek sławnych rewolucjonistów,  a zwłaszcza El Comandante i Jose Martiego – pisarza.  Wszędzie powypisywane są hasła mówiące o wojnie trwającej na świecie, o tym, że to Kuba idzie jedyną słuszną drogą, że prezydent USA – G. W. Bush to terrorysta, itd.

            Kuba to też kraj wielkich kontrastów, o ile w mieście, zwłaszcza Hawanie, życie źle lub gorzej się toczy, to już im dalej od Hawany, tym już tylko gorzej. Brak wody, kanalizacji, prądu. Czułem się nieraz jakbym był w Afryce. Bieda jest po prostu wszechobecna. Wiele rodzin nie ma w domu podłogi, tylko mieszkają na klepisku. W takich bidadomach mieszkają niejednokrotnie wielodzietne rodziny. Poziom życia jest poniżej wszelkiej godności.

            I tak żyją sobie, lub może powinno się powiedzieć – trwają przy życiu. Wielu oczekując zmian, wielu upierając się, że na Kubie wiedzie się najlepiej. Czasem ciężko, zwłaszcza tym starszym wytłumaczyć, że na świece nie ma wojny ( media na Kubie podają, że na świecie trwa wojna), że mamy wolną gospodarkę, wolność słowa, itd. Oni są tak zastraszani, że nawet jeśli mają myśli o zmianach, to nie chcą o tym mówić, bo zawsze, może się znaleźć ktoś, kto to podsłucha i doniesie tam gdzie trzeba.

            Mimo, iż Kuba wielokrotnie mnie pozytywnie zaskoczyła,  to jednak po powrocie do Polski mam mieszane uczucia. Z jednej strony doświadczyłem, niesamowitej biedy i upokorzenia człowieka, a z drugiej strony ci sami ludzie, zwłaszcza podczas zwyczajnych rozmów, na kwaterach, w taksówkach, pokazali mi jak wielką nadzieję noszą w sercach. Nadzieję wielką, choć w większości przypadków skrytą i przestraszoną niestety. Taki obraz dwojaki przywiozłem z Kuby. Ciężko jest odpowiedzieć znajomym, jak się pytają jak było. Było i dobrze, ale też i smutno. Kuba to nie tylko gorąca wyspa, to coś znacznie więcej. Cały potencjał tych ludzi objawi się dopiero, gdy będzie tam wolność. I nie przekonają mnie Ci, którzy mawiają, że nie znajomość tematu, historii sprawia, że mam takie a nie inne podejście do tematu Kuby, że nie wiem dlaczego jest tak, a nie inaczej. Jest tak, a nie inaczej – i to jest fakt! Historia historią, ale tym się nie żyje, żyje się teraźniejszością, która w tamtych szerokościach jest wyznaczana przez zastraszanie, tłamszenie. Takie postępowanie nie ma uzasadnienia.


Do ulubionych (68) | Zacytuj | Odsłon: 2122 | Email

Skomentuj

Tylko zalogowan użytkownicy mogą komentować materiały .
Proszę zaloguj się lub zarejestruj.

Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.6
AkoComment © Copyright 2004 by Arthur Konze - www.mamboportal.com
All right reserved

Zmieniony ( 29.01.2008. )
 
 

Szukaj

Akcja "Książka dla Cuby"


Multimedia

Apel Kubańskich Studentow

______________________

Kwestia niewolniczej pracy dzieci poruszana była 19 listopada 2007r. w audycji „Radio-raport”, którą prowadził w Polskim Radiu Lublin ks.Mietek Puzewicz.

część I   część II    część III

______________________

Chrześcijaństwo jest najbardziej prześladowaną  religią świata. Tej kwestii poświęcona była audycja ks.Mietka Puzewicza pt.„Radio-raport" 23.04.2007 w Polskim Radiu Lublin.  W ostatnich dwudziestu latach kilkanaście tysięcy wyznawców Chrystusa zginęło na wszystkich kontynentach. O sytuacji chrześcijan w Azji opowiada w rozmowie z Katarzyną Surowiec ks.Edward Osiecki, misjonarz werbista, który pracuje w Warszawie jako duszpasterz uchodźców 

część I    część II    część III

______________________

Problem łamania praw człowieka w Chińskiej Republice Ludowej był jednym z tematów poruszanych w magazynie młodzieżowym "Spojrzenia", 13 października 2007 r. w Polskim Radiu Lublin.

9 października 2007r. w Warszawie odbyła się konferencja pt. "Igrzyska Olimpijskie 2008 jako okazja do polepszenia przestrzegania praw człowieka w Chinach", podczas której oprócz zdecydowanego protestu przeciwko odbyciu się Olimpiady w Pekinie poruszane były m.in. kwestie pozyskiwania narządów od wyznawców Falun Gong oraz funkcjonowania obozów przysmusowej pracy w Chinach.

posłuchaj

Free Joomla Templates