15 - 30 listopada 2008
1 - 15 listopada 2008
15 - 31 października 2008
1 - 15 października 2008
15 - 30 września 2008
Ambasada Republiki Kuby Ten adres email jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć Przyłącz się do akcji domagającej się uwolnienia więźniów politycznych bezprawnie przetrzymywanych na Kubie. Wyślij na adres ambasady kubańskiej apel o następującej treści.
Felietony
Życzenia Fidela czyli mit wciąż trwa | Życzenia Fidela czyli mit wciąż trwa |
|
| Redaktor: Anna Jakubczuk | ||||
| 07.02.2008. | ||||
Weszłam sobie dziś na stronę Granmy www.granma.cu, chciałam zobaczyć co tam nowego Comandante en Jefe ma do powiedzenia. No i się zdziwiłam. Jedną z pierwszych informacji jakie się pojawiają na stronie, to wiadomości o Super Wtorku... O amerykańskich wyborach... Hmmm... Wybory to w końcu przecież tak powszechny temat na tej wyspie, przecież właśnie mieli swoje, na Kubie. I wybrali nową głowę państwa, już nie Fidel a Raul... Zaskoczona lekko przejrzałam kolejne nagłówki, już prawie myślałam, że coś się zmieniło... Ach to prawie...Wszystko było w normie, choć już się przestraszyłam, że może cos mi umknęło, ale nie, to tylko była strona Granmy Internacional- tej międzynarodowej, tej której Kubańczycy nie widzą, bo oni mają swoją stronę narodową i swoje wiadomości (Granma to taki dziennik kubański, jak nie trudno się domyśleć, jedyny, który lepiej kupić, żeby był w domu, tak na w razie gdyby...). Więc to nie była ta strona, o którą mi chodziło, nieco uspokojona, udałam się na kubańską wersję www.granma.co.cu . (Na Kubie wszystko jest albo dla Kubańczyków albo dla cudzoziemców... Dla gorszych i lepszych... Plaża, hotel, casas particulares, brązowa strzałka na drzwiach- dla nich, zielona strzałka- dla nas; casas particulares to takie prywatne małe biznesy w postaci pokojów do wynajęcia- tylko, że znów, te prywatne biznesy nie są takie znowu prywatne, no bo przecież i dom państwa i zyski, nawet przy najlepiej prosperującym miesiącu, który mógłby przynieść 750 peso convertible czyli ok. 570 Euro, w zależności od miejscowości oczywiście i standardu, to należną część zysków trzeba oddać państwu, tj. ok. 350 peso convertible, tzw. kuków (CUC), za licencję, za możliwość wynajmu, zwał jak zwał, bierze to państwo, czy turyści są czy nie...).
Skoro już jestem przy tych hotelach i plażach... no to wyobraźcie sobie, że chcecie iść na plażę ze znajomym z zagranicy w swoim własnym kraju, no i jego wpuszczą na waszą plażę, tzn. na plażę w waszej ojczyźnie (Patria...) ale was nie... bo jesteście w waszej patrii... bo wam nie wolno. Nie przemawia do was plaża? No tak, u nas mało plaż, jeśli jakieś są, to nie takie lazurowe, ale restauracje mamy... do restauracji też poszedł by wasz znajomy, do tej, którą wasz kolega budował własnymi rękami, zatrudniony przez jakąś zagraniczną firmę, która się dorobiła, która mu zapłaciła tyle ile każdemu swojemu pracownikowi normalnie płaci w swoim kraju, tak, ale pieniążki idą przez państwo, no i ono... przelicza sobie te euro na peso, tym razem nacionale, czyli cupy (CUP), czyli zabiera jakieś 95% realnego zysku, i daje jakieś nic niewarte pieniądze... jakieś 10 euro miesięcznie... Akurat nam Polakom nie jest obcy temat dwóch walut... I sklepów, w których kupuje się za lepszą walutę... jedynych, w których coś stoi na półkach... Ach te dolary...
To tak jest dzisiaj, XXI wiek, na Kubie, perle Antyli... chwilę od Miami, od najprężniejszego państwa świata... oddziela ich tylko 90 mil... Ale coż za cmentarzysko na tych milach, ile ludzi zginęło uciekając z tego raju do lepszego świata...
No ale jak plaże was nie przekonują i restauracje i te domy dla turystów, (z hotelami jest tak samo, Varadero, Cayo Coco i inne miejsca z kompleksami hotelowymi dla turystów, mają przy wjeździe budki ze strażnikami, jak na granicy i się kontroluje wjeżdżających, nie masz jakiegoś zagranicznego paszportu, nie wjedziesz...); więc jeśli to dla was normalne, to co powiecie na to, że nam też nie wolno pewnych rzeczy... Tak! Nam- Turystom, lepszym, chodzącym dolarom...
Pewnego razu chciałam pójść do Coppelii, takiej znanej kubańskiej lodziarni, jedna z nich znajduje się na Vedado- lepsza dzielnica Hawany, w parku tuż koło słynnego hotelu Habana Libre. I choć odstraszała mnie długa kolejka, w której stały przez cały dzień setki Kubańczyków, w końcu się zdecydowałam, ba, poszłam uradowana, bo okazało się, że turyści nie muszą stać w tej kolejce... Zadowolona, że w końcu zjem słynne kubańskie lody, nie spodziewając się oczywiście niczego nadzwyczajnego, po tym co widziałam co się jada na tej tropikalnej karaibskiej wysepce, ominąwszy gigantyczną kolejkę, zostałam zatrzymana przez strażnika, który decyduje ile osób może wejść w danej turze. I oznajmił mi, że tam wejść nie mogę. Oburzona rozkapryszona turystka, zaczęłam dyskusję na temat moich praw, ale nie weszłam, bo to miejsce tylko dla Kubańczyków tym razem... My mamy swój, “lepszy” kącik z lepszymi lodami, za nasze dolary, kuki, którymi wspomagamy Patrię i Rewolucję...
No i wracając do sedna to na tej właśnie stronie Granmy nacional, którą dziś odwiedziłam (Granma to nazwa statku, którym Fidelowi i spółce udało się dotrzeć na Kubę z Meksyku) znalazłam, może trochę już spóźnione, ale ciągle aktualne, życzenia noworoczne Fidela Castro do narodu kubańskiego, życzenia na 2008... na to pięćdziesięciolecie...
KOCHANI RODACY:
Za kilka godzin minie kolejny rok od tamtego pięknego świtu, już 49 lat triumfuje nasza Rewolucja.
Podążamy tą długą i zaszczytną drogą po resztkach projankesowskich rządów. Dziękuję wspaniałemu i oddanemu ludowi kubańskiemu, robotnikom oraz pozostałym pracownikom fizycznym i umysłowym, rolnikom i studentom, mężczyznom i kobietom, dzieciom, starcom i wszystkim mieszkańcom ile by lat nie mieli, alfabetom i analfabetom. Wtedy Kuba po raz pierwszy stała się panią własnego losu.
I jeżeli mam ten niezwykły przywilej, że mogę się znów do was zwrócić, to dlatego, że zobaczyliście w tym rodaku osobę, która zawsze mówiła wam prawdę.
Nie jest zasługą bycie uczciwym ale obowiązkiem jest być świętym.
O świcie będzie za nami 49 Rok Rewolucji i wejdziemy w pełni w rok 50, który będzie symbolem półwiecznej heroicznej rezystencji.
Ogłośmy światu dumnie ten rekord, rekord, który czyni nas godnymi najprawdziwszej z haseł, które nawołuje do szanowania prawa do życia i do prawdziwego szczęścia jakim jest nasza ojczyzna.
Za to prawo będziemy walczyć do śmierci. Do Kubańczyków, ponad wiek temu, Marti powiedział: “Ojczyzna to człowieczeństwo!”
Fidel Castro Ruz 31 grudzień 2007 18:10 [Treść życzeń: www.granma.co.cu , tłumaczenie własne]
To za to człowieczeństwo, za te prawa, albo ich brak, Por Cuba Libre...
Do ulubionych (60) | Zacytuj | Odsłon: 244 | Email
Tylko zalogowan użytkownicy mogą komentować materiały . Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.6 |
||||
| Zmieniony ( 07.02.2008. ) | ||||
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|
|
|||
______________________
Kwestia niewolniczej pracy dzieci poruszana była 19 listopada 2007r. w audycji „Radio-raport”, którą prowadził w Polskim Radiu Lublin ks.Mietek Puzewicz.
______________________
Chrześcijaństwo jest najbardziej prześladowaną religią świata. Tej kwestii poświęcona była audycja ks.Mietka Puzewicza pt.„Radio-raport" 23.04.2007 w Polskim Radiu Lublin. W ostatnich dwudziestu latach kilkanaście tysięcy wyznawców Chrystusa zginęło na wszystkich kontynentach. O sytuacji chrześcijan w Azji opowiada w rozmowie z Katarzyną Surowiec ks.Edward Osiecki, misjonarz werbista, który pracuje w Warszawie jako duszpasterz uchodźców
______________________
Problem łamania praw człowieka w Chińskiej Republice Ludowej był jednym z tematów poruszanych w magazynie młodzieżowym "Spojrzenia", 13 października 2007 r. w Polskim Radiu Lublin.
9 października 2007r. w Warszawie odbyła się konferencja pt. "Igrzyska Olimpijskie 2008 jako okazja do polepszenia przestrzegania praw człowieka w Chinach", podczas której oprócz zdecydowanego protestu przeciwko odbyciu się Olimpiady w Pekinie poruszane były m.in. kwestie pozyskiwania narządów od wyznawców Falun Gong oraz funkcjonowania obozów przysmusowej pracy w Chinach.