0

JSN ImageShow - Joomla 1.5 extension (component, module) by JoomlaShine.com

PROTEST

Ambasada Republiki Kuby Ten adres email jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć Przyłącz się do akcji domagającej się uwolnienia więźniów politycznych bezprawnie przetrzymywanych na Kubie. Wyślij na adres ambasady kubańskiej apel o następującej treści.

tekst protestu

Kanały RSS

web stats stat24
Strona główna arrow Artykuły arrow Arkady Dubnov o demokratyzacji Azji Centralnej
Arkady Dubnov o demokratyzacji Azji Centralnej Email
Redaktor: Katarzyna Surowiec   
18.04.2008.
Czy mieszkańcy Azji Centralnej będą w końcu mogli żyć godnie i cieszyć się swobodami obywatelskimi? O sytuacji politycznej i gospodarczej, szansach na demokrację i problemach dnia codziennego mówi Arkady Dubnov – rosyjski dziennikarz gazety „Wriemja Nowostiej”, ekspert w dziedzinie Azji Centralnej.
Jak Pan ocenia perspektywy krajów Azji Centralnej na demokratyzację? Czy wszystko poszło zgodnie z założeniami i nadziejami sprzed lat?

Jeśli chodzi o nadzieje mieszkańców Centralnej Azji na demokratyzację, o której mówiło się po rozpadzie Związku Radzieckiego myślę, że obecnie mówi się o nich znacznie mniej. Po pierwsze, mniej osób dąży do tego w Centralnej Azji; minął czas romantyzmu i euforii. Ludzie obecnie walczą o przetrwanie, bardzo trudno jest tam żyć. Poziom biedy jest wyższy niż za czasów Związku Radzieckiego. W Związku Radzieckim tak zwana „ręka Moskwy” dotykała reformy systemowej, pomocy dla krajów na kresach imperium. Po rozpadzie Związku Radzieckiego do władzy w praktycznie całej Centralnej Azji doszli byli funkcjonariusze partii komunistycznych: członkowie biur politycznych, sekretarze KC. O ile w latach dziewięćdziesiątych w Rosji władza była w rękach antykomunistów: Borysa Jelcyna i młodych liberałów, którzy w ten czy inny sposób zmienili stylistykę sowieckiego systemu – zaczęli wprowadzać bardzo ciężkie reformy rynkowe, uważane przez niektórych za niesprawiedliwe i krzywdzące, to w Centralnej Azji nic takiego nie miało miejsca. Tylko w Kazachstanie, częściowo ze względu na bogate złoża ropy i gazu, nowe władze doszły do wniosku (Nazarbajewa nie można nazwać nowym, ale zna się na gospodarce), że niezależność Kazachstanu można wesprzeć dzięki szybkiemu przeprowadzeniu reform własności rynkowej. Jednak dzisiaj proces demokratyzacji w Centralnej Azji tak naprawdę już się zakończył. Moim zdaniem, przeszkadzają mu trzy czynniki: skutki 11. września, ogromna ilość ropy i gazu w Centralnej Azji oraz obecne władze Rosji, które poprzez politykę wewnętrzną kraju, w której normy demokratyczne wypracowane w latach dziewięćdziesiątych zostały utracone lub zredukowane, doprowadziły do zatrzymania demokratycznych procesów w Centralnej Azji.

Jeśli chodzi o skutki 11. września: po 11. września i konieczności przeprowadzenia amerykańskiej operacji przeciw terrorystom i talibom w Afganistanie, Waszyngton potrzebował Centralnej Azji przede wszystkim jako stabilnego terenu działań bojowych; przyczółka w rękach rządu kontrolującego całą sytuację, z którego można byłoby kierować wojną w Afganistanie. Bazy w Uzbekistanie, bazy w Kirgizji mogły funkcjonować tylko przy stabilnej władzy, kiedy nic im nie zagrażało. Częściowo ta sytuacja nie uległa zmianie, mimo że baza w Uzbekistanie została usunięta przez Korimowa. Obecnie znowu zaczyna się romans pomiędzy Uzbekistanem a Waszyngtonem dlatego, że Korimow nigdy nie lubił Moskwy i bardzo boi się Rosjan.

Kolejny czynnik, bogate złoża ropy i gazu, będzie mieć taki sam skutek, jak pierwszy czynnik. Dla Zachodu, przede wszystkim Unii Europejskiej, Europy Zachodniej, zasoby naturalne Centralnej Azji są dużo ważniejsze, niż demokratyzacja w tym regionie. Mówił o tym Steinmeier, minister spraw zagranicznych Niemiec, który w zeszłym roku opracował strategię Unii Europejskiej dotyczącą stosunków z Centralną Azją. Głównym przesłaniem wynikającym z tej strategii było to, że Europa interesuje się Centralną Azją z dwóch powodów: po pierwsze, jest to ogromny rynek zbytu liczący 50 milionów ludzi, po drugie - ogromne źródło surowców energetycznych.

Jeśli pytanie zostanie tak postawione, to oczywiście krajom Centralnej Azji niezbędna jest stabilność. Zarówno obecnie, jak i w najbliższych latach stabilność w tych krajach jest zapewniana przez silne, autokratyczne reżimy, tradycyjne dla tego regionu, w którym feudalny system władzy jest bardzo silny i nie ma możliwości tak szybko go zmienić bez ryzyka wywołania chaosu i przybycia islamistów. Zagrożenie ze strony islamistów to całkiem osobny problem.
Należy wyjść od tego, że procesy demokratyzacji w całej Centralnej Azji mogą być przeprowadzone tylko odgórnie, tak, jak w Związku Radzieckim i Rosji: musiały rozpocząć się za Gorbaczowa, gdyż kraj podupadł z różnych przyczyn. Tak samo jest w Kazachstanie – obecnie reformy mogą zostać przeprowadzone tylko odgórnie, tylko rękami klasy rządzącej, a przede wszystkim lidera, Nazarbajewa, ponieważ całkowicie kontroluje on sytuację w kraju. Nazarbajew ma odpowiednie środki i siły, ale najwyraźniej nie decyduje się na razie na takie kroki, mimo swoich wcześniejszych zapowiedzi, gdy Kazachstan otrzymał możliwość przywództwa nad OBSE w 2010, o czym zadecydowano w Madrycie w zeszłym roku. Obiecywał przeprowadzenie wewnętrznych reform w kraju, żeby sprostać wymogom OBSE, międzynarodowym normom demokratyzacji. Obiecywał pozwolenie na legalizację wszystkich partii politycznych. Obiecywał zapewnienie wolności prasy, wolność dostępu opozycji do telewizji, co wymagałoby zmiany prawa. Obiecywał uwolnienie więźniów politycznych i wycofanie zarzutów o charakterze politycznym wobec wszystkich dysydentów, którzy muszą przebywać za granicą; pierwszym z nich jest były premier Kazachstanu Kiżan Każegieldin, który mieszka w Europie. Jednak minęły już trzy miesiące i żadne kroki w tym kierunku nie są wykonywane. W zachodnim bloku OBSE pojawia się podejrzenie, że to nie nastąpi. Pojawiły się dowody na to, że Kazachstan rzeczywiście nie jest do tego gotowy. Co więcej, Kazachstan obiecał, że jako przewodniczący OBSE nie podda w wątpliwość mandatu OBSE i mandatu BIDPC - Biura Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka, którego siedziba znajduje się w Warszawie, w Polsce. Problem polega na tym, że jeśli Kazachstan dotrzymałby tych obietnic, doprowadziłoby to do konfliktu z Rosją, ponieważ Rosja była niezadowolona z działalności OBSE i BIDPC. Najwyraźniej Kazachstan nie obróci się przeciw Rosji. Jakiś czas temu Wienia, jeden z przewodniczących kazachskiego parlamentu, przewodniczący Komitetu ds. Międzynarodowych dał do zrozumienia, że Kazachstan będzie wraz z Rosją reformować OBSE, co jest skandalem. Jest to skandal dlatego, że stanowi złamanie obietnicy danej przez Kazachstan. Wydaje mi się, że słowa tego posła to jeszcze nie koniec tej historii – to próbny krok, PR-owska gra mająca na celu sprawdzenie reakcji, gdyż nie jest to wysoko postawiony człowiek. Jeśli reakcja będzie bardzo zła, w Astanie powiedzą: źle go zrozumieliście, przecież nie jest to ani minister spraw zagranicznych, ani prezydent. Należy więc bardzo uważnie to obserwować, ale już teraz jest problem. Wszędzie, może oprócz Kazachstanu i Kirgizji.

Jak wygląda rzeczywistość w krajach tego regionu? Jakie są główne problemy?

W Tadżykistanie może być trochę więcej wolności politycznej, ale jest ona względna. Znaczenie opozycji jest znikome. Jest ona wbudowana we władzę, jest tak zwaną systemową opozycją strukturalną, ale istnieje. Istnieją partie, które nie są partiami rządzącymi, a oponentami. W Uzbekistanie nie ma czegoś takiego. Formalnie istnieje kilka partii wyznaczonych przez Korimowa. W Turkmenistanie nie ma nawet tego, tam w ogóle nie ma partii; jest jedna partia komunistyczna, a jej znaczenie jest mniejsze nawet niż w Związku Radzieckim. W Kazachstanie natomiast funkcjonuje klasa poważnych, niezależnych biznesmenów, średnia klasa, która już stanowi podstawę dla niepodległości, dla samodzielnego politycznego światopoglądu. Są opozycjoniści, ale nieznaczący; ich rola jest niewielka, gdyż są blokowani przez Nazarbajewa. W Kirgizji wszystko jest bardzo prymitywne – mają tam dużo wolności i niewiele ustrukturyzowanej opozycji. Obecna władza potrafiła rozdrobnić opozycję na tyle, że nie ma żadnej siły. Z zewnątrz wydaje się, że w kraju istnieje całkowita wolność funkcjonowania partii politycznych. Oczywiście, partie działają, ale są absolutnymi impotentami.

Czy mimo wszystko ma pan nadzieję na zmiany demokratyczne w Centralnej Azji?

Na obszarze postsowieckim słowo „demokracja” jest zepsute, podlega zniszczeniu. Samego pojęcia demokracji nie szanuje się dlatego, że dążenie do demokracji okazało się nieskuteczne. Demokratami okazali się ludzie pozbawieni demokratycznych tradycji. Dlatego nie powiedziałbym, że obecnie głównym zadaniem Centralnej Azji jest dążenie do demokracji. Głównym problemem jest kwestia utrzymania się. I jeśli władza będzie umiejętnie przeprowadzać reformy, nie jakieś przedwyborcze sztuczki, ale prawdziwe, socjalne reformy z punktu widzenia oddelegowania dochodów ze sprzedaży surowców, naftowej renty do ruchu społecznego, to będzie to dużo ważniejsze. Jeśli władza będzie w stanie zapewnić podstawy rozwoju małej i średniej przedsiębiorczości, będzie to dużo ważniejsze, niż wolność sama w sobie; przykładem jest Kirgizja – ludzie tam są wolni, lecz nie jest to gwarancją rozkwitu gospodarczego. Myślę, że los Centralnej Azji to perspektywa rozwoju według modelu chińskiego. To kapitalizm państwowy, to możliwość rozwoju biznesu, własności prywatnej pod kontrolą państwa lub grupy rządzącej. Na razie nie ma co liczyć na nic innego, taka jest rzeczywistość.

Jak z perspektywy procesów demokratyzacji w Azji Centralnej wygląda sytuacja na Kubie? Wyspa i jej mieszkańcy są wciąż pod kontrolą silnego reżimu...

Myślę, że sytuacja na Kubie pod względem perspektywy demokratyzacji jest dużo lepsza po odejściu Fidela, nawet przy jego następcy, Raulu Castro. Dlaczego jest lepsza (w porównaniu z Centralną Azją oczywiście)? Dlatego, że twierdzę, i mało kto się z tym nie zgodzi, że w Centralnej Azji nie było tradycji istnienia niezależnego państwa. Nie było tradycji poważnego przeciwstawienia się wewnętrznemu oddziaływaniu. W Turkmenii odbyła się wojna przeciw Rosji, słynna wojna, która zakończyła się w 1861 roku przegraną Turkmenii i zwycięstwem carskich wojsk Rosji. Jednak nie ma takiej tradycji wolności myśli, narodowej niezależności, samodzielności, jak na Ukrainie, w Polsce, w Gruzji, w Armenii. Oni zawsze należeli do chanatów, nie mieli niezależnego, uzbeckiego funkcjonowania, oprócz Kirgizji. Dlatego na Kubie od końca XIX wieku, po wojnie z Hiszpanią i Stanami Zjednoczonymi ruch niepodległościowy jest bardzo silny i należy do tradycji, wraz z bohaterami narodowymi. Dlatego myślę, że w tej kwestii zapas kreatywności i pasji jest dużo większy, niż w Centralnej Azji. Nie należy oczekiwać szybkiego rozpadu, który może doprowadzić do wojny obywatelskiej, nie chciałbym tego; oni mieszkali tam 50-60 lat, a na zmiany potrzeba 5-10 lat. Krótko mówiąc, ruch demokratyczny może tam okazać się w pełni skuteczny. Tym bardziej, że obok jest Ameryka, w której mieszka ogromna liczba Kubańczyków.

Rozmawiała: Katarzyna Surowiec
Tłumaczenie: Izabela Ignatowicz




Do ulubionych (64) | Zacytuj | Odsłon: 1226 | Email

Skomentuj

Tylko zalogowan użytkownicy mogą komentować materiały .
Proszę zaloguj się lub zarejestruj.

Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.6
AkoComment © Copyright 2004 by Arthur Konze - www.mamboportal.com
All right reserved

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
 

Szukaj

Akcja "Książka dla Cuby"


Multimedia

Apel Kubańskich Studentow

______________________

Kwestia niewolniczej pracy dzieci poruszana była 19 listopada 2007r. w audycji „Radio-raport”, którą prowadził w Polskim Radiu Lublin ks.Mietek Puzewicz.

część I   część II    część III

______________________

Chrześcijaństwo jest najbardziej prześladowaną  religią świata. Tej kwestii poświęcona była audycja ks.Mietka Puzewicza pt.„Radio-raport" 23.04.2007 w Polskim Radiu Lublin.  W ostatnich dwudziestu latach kilkanaście tysięcy wyznawców Chrystusa zginęło na wszystkich kontynentach. O sytuacji chrześcijan w Azji opowiada w rozmowie z Katarzyną Surowiec ks.Edward Osiecki, misjonarz werbista, który pracuje w Warszawie jako duszpasterz uchodźców 

część I    część II    część III

______________________

Problem łamania praw człowieka w Chińskiej Republice Ludowej był jednym z tematów poruszanych w magazynie młodzieżowym "Spojrzenia", 13 października 2007 r. w Polskim Radiu Lublin.

9 października 2007r. w Warszawie odbyła się konferencja pt. "Igrzyska Olimpijskie 2008 jako okazja do polepszenia przestrzegania praw człowieka w Chinach", podczas której oprócz zdecydowanego protestu przeciwko odbyciu się Olimpiady w Pekinie poruszane były m.in. kwestie pozyskiwania narządów od wyznawców Falun Gong oraz funkcjonowania obozów przysmusowej pracy w Chinach.

posłuchaj

Free Joomla Templates